Dzień był bardzo ziewający, myślałem, że to z powodu mojej chwilowej bezsenności w nocy. Takiej dziwnej bezsenności, bo zapadałem w sen kilkakrotnie, kilkakrotnie się budziłem co kilkanaście minut. Miałem więc powody, żeby podejrzewać wyczerpanie sił. Okazało się jednak, że nie tylko ja miałem takie stany, co wcale nie spowodowało poprawy nastroju i chęci do funkcjonowania.
Byłem umówiony w salonie fryzjerskim, bo… no, nie! Jeszcze tego brakowało, żebym pisał, co się robi w tym przybytku. Poczułem potrzebę skrócenia włosów, zadzwoniłem i mam teraz krótszy trawnik na głowie. Nie obyło się bez wątków niecodziennych. Siedziałem wpatrzony w moje odbicie w lustrze, w maskę gburowatego starszego człowieka i miałem dość tej naburmuszonej, zmęczonej twarzy. Zamknąłem na chwilę oczy…
– Już pana ostrzygłam, może się pan obudzić – usłyszałem za uchem.
Zasnąłem, a fryzjerka była na tyle miła, że mi dała spokój. Pierwszy raz w życiu miałem obcinane włosy w znieczuleniu ogólnym.