Zaznacz stronę

Cały dzień upłynął pod znakiem dwóch biskupów. Pierwszy to oczywiście święty Mikołaj. Ten prawdziwy dobroczyńca z Miry. Nie jestem wrogiem skandynawskich mitów, są one częścią kultury europejskiej, a nawet światowej. Święty Mikołaj żył na przełomie III i IV wieku, nie jest mitem, ale częścią kultury chrześcijańskiej opartej na prawdach wiary, a nie na baśniach sprawiających jedynie przyjemność i dochody konsumpcyjne, a nie wychowawcze skutki. A pomijając te wywody, niech dzieci się cieszą, ja tej radości widzę mniej z roku na rok. Powinien przyjść przełom, a wtedy blichtr opadnie i może wyłoni się inny sposób świętowania.

Drugim dzisiejszym biskupem był święty Wojciech. W Radzionkowie miała miejsce premiera „Oratorium ku czci św. Wojciecha”. Byłem, obejrzałem, wysłuchałem i przeczytałem. Nie mam zamiaru opiniować utworów moich kolegów, rzec należy nawet, że przyjaciół. Tekst napisał Damian Stadler, a kompozycją, aranżacją i dyrygenturą zajął się Klaudiusz Jania. Jeśli wspominam o spektaklu, jeśli piszę, że byłem na widowni, czyli w nawie głównej radzionkowskiego kościoła, to znaczy, że warto było wysłuchać utworu.