Zaznacz stronę

Tak sobie napisałem dzisiaj, miałem zamiar jeszcze bardziej poprawić sobie samopoczucie. Piszę, że jeszcze bardziej, bo humor mi dopisuje, a cierpliwość zbiera obfite żniwo.

Mój smutek

Mam do sprzedania smutku drobinę

Za życzliwości spojrzenie krótkie.

Niech ktoś w powiekę smutek zawinie

I łzy uroni dwie dobroduszne.

Mogę go nawet oddać za darmo

Za jeden mały uśmiech życzliwy,

Który się stanie ucztą ofiarną

Na ołtarzyku w zwierciadle krzywym.

A niechby stał się złodzieja łupem,

Co penetruje sumienia kieszeń,

Wtedy wywoła zbawienny skutek,

Może się jeszcze kiedyś ucieszę…

Przypuszczam, ofert nie będzie nigdy,

Przecież do śmieci go nie wyrzucę!

I nie pozwolę zrobić mu krzywdy,

Bo to kochany mój mały smutek.