Lato wcale nie kończy się, pozostał prawie cały miesiąc. Jedynie wakacje finiszują, co dla młodzieży nie jest wiadomością miłą. Zwykle na przełomie sierpnia i września zaczynam wpadać w jesienny nastrój nostalgiczny, co skutkuje rymowanym smutactwem. Dwie zwrotki na jeden wieczór wystarczą, tym bardziej, że oglądać chcę francuski kryminał. Bardzo ciekawie się zapowiada, z całą pewnością lepiej niż ta poniższa rymowanka, którą tradycyjnie skończę o świcie:
Odfruwają pierwsze wiersze z tego lata,
Rozwieszone na niteczkach pajęczyny,
Psotny wiatr je z głębi duszy powymiatał,
Mkną wśród kurzu nad polami sypiąc rymy.
Powinienem był je w kalendarzu zamknąć
I dopiero w środku zimy oswobodzić,
Trochę ciepła mógłbym z nich uzyskać łatwo
Albo stół świąteczny starać się ozdobić.