Zaznacz stronę

Wczoraj plan pielgrzymkowy wykonany w 100%, a do tego jeszcze pewne dodatki powodujące pewne konsekwencje. Nic strasznego, raczej rzec można, że bardziej satyryczne. Podczas pobytu w Monte Sant’Angelo zachciało mi się kasztanów. Za 5 euro kupiłem niewielką torebkę tych specjałów, bo pomyślałem, że poczęstuję kogoś. Agnieszka zjadła jednego, Basia nie chciała, a inni współuczestnicy odmówili ale najczęściej też sobie kupili. Powiem szczerze – zapchałem się, a przed nami była jeszcze degustacja w rodzinnym lokalu, gdzie prezentował swe wyroby sympatyczny producent lokalny. Wszystkie artykuły żywnościowe były świetne, więc wszyscy jedli i kupowali. Ja też nie próżnowałem, więc na kolację nie rzuciłem się jak codziennie, zresztą inni także nie.

Opisuję takie bzdury, a od godzin porannych działo się o wiele więcej i do tego dotykaliśmy spraw poważnych, bo religijnych i do tego tajemniczych. O cudownym życiu św. Ojca Pio wiedziałem nieco, bo nas Ojciec miał do niego szczególną sympatię. Wczoraj mogliśmy dowiedzieć się więcej od ojca kapucyna polskiego pochodzenia, który oprowadził nas po zabudowaniach klasztoru. O tym mógłbym długo pisać, jak również o Monte Sant’Angelo, czyli o Górze Świętego Anioła. Z tym podniebnym miasteczkiem związanych jest wiele religijnych faktów, a również legend. Ważne miejsca pozostają w pamięci, trzeba wracać do teraźniejszość.

Dzisiaj w planie… śniadanie, ładnie się rymuje, więc się poczęstuję. Koniec żartów, śniadanie to banalna czynność, ale tylko w nazwie. Trzeba się najeść, bo przed nami kolejne ważne miejsce w pielgrzymowaniu. Jedziemy do Monte Cassino, nie muszę przypominać co znaczy to miejsce dla Polaków, dla historii II wojny światowej. Trochę czytałem na temat bitwy z racji pisania oratorium, które czeka na realizację.

Prócz cmentarza jest oczywiście w planie klasztor benedyktynów. Tutaj św. Benedykt z Nursji założył pierwszy katolicki zakon mniszy w 529 roku.

Na koniec dnia jedziemy do Fiuggi na nocleg, a poprawnie mówiąc na trzy noclegi. Podobno spędzimy kilka dłuższych chwil nad morzem.