Jutro Wigilia, po raz pierwszy jest dniem wolnym od pracy. Niech się cieszą ci, którzy rzeczywiście będą mieć wolne. Ja pracuję, wprawdzie niewiele, ale co za różnica, kiedy i tak trzeba wstawać wcześnie. Podejrzewam, że drogi będą puściutkie jak w niedzielę albo jeszcze bardziej. Nie utyskuję na los, bywały lata, kiedy wracałem do domu i prosto zasiadałem do wieczerzy. Jutro przed nią czeka nas podróż, bo zostaliśmy zaproszeni do Szczerbic.
Jaka tam podróż, raptem nieco ponad godzinę najpierw autostradą, a potem też szosą w większości poza miastami. Nie zanosi się na opady, śniegu nie powinno być, więc bezpiecznie powinniśmy dotrzeć do celu. Zobaczymy jak będzie w faktycznie. Cieszę się na święta, ale już nie jak małe dziecko. Zadowolony jestem, że mogę nadal weselić się w rodzinnym gronie.