Za oknem panuje smętek, pogoda iście jesienna, nawet bardziej jesienna niż wypadałoby na tę porę października. Dzień wypluty z kalendarza, zimno, mokro, taka sobota, że nic się nie chce. Oprócz spania, bo na to mam ogromną ochotę, ale nie mogę rozleniwiać się. Czeka mnie dzisiaj wieczorna przygoda.
Wypijam mocną kawę, szukam mocy w kofeinie. Za godzinę, może za półtora pojadę do Katowic, do Archikatedry Chrystusa Króla. O godzinie 19:00 rozpocznie się kolejne wykonanie:
ORATORIUM 100-LECIA KORONACJI
CUDOWNEGO OBRAZU MATKI BOŻEJ PIEKARSKIEJ
Jestem tam niezbyt potrzebny, bo niczego nie wykonuję, ale jako autorowi tekstu wypada być. Po prostu jestem zaproszony, a przede wszystkim usłyszeć swoje teksty w takim religijnie i historycznie ważnym miejscu, to specjalny, niebywały zaszczyt. Moja pozycja jest i tak lżejsza niż Klaudiusza Jani, bo on jako kompozytor i dyrygent już chyba tam kieruje rozkładaniem sprzętu.