Wczoraj pielgrzymowanie mieliśmy pod znakiem przede wszystkim św. Rity. Urodziła się i długi czas żyła w maleńkiej miejscowości Roccaporena. Nie będę opisywał jej ciężkiego przebywania na Ziemi, ważne, że stała się niepowtarzalną osobowością, świętą z Cascii. Ta ostatnia miejscowość wraz z bazyliką stanowią przepiękną całość. Wąskie, co ja piszę! Wąziutkie uliczki biegnące na stoku góry pod niebywałym kątem zbliżonym nieraz do prostego, aż wierzyć się nie chce, że jakieś auto pod górę wjedzie.
Na nocleg zajechaliśmy do hotelu w Asyżu na placu naprzeciwko bazyliki Santa Maria degli Angeli, w którym znajduje się słynny domek Porcjunkula, w którym św. Franciszek odnalazł swój cel życiowy, bo usłyszał powołanie.
A dzisiaj jedziemy do bazyliki św. Franciszka, potem do domu. Już teraz mogę cieszyć się z udanej pielgrzymki, ale jeszcze większa radość będzie w Zbrosławicach.