Zaznacz stronę

Od jakiegoś czasu coś wydarzyło się w mojej codzienności. Tak od jakiegoś czasu, bo konkretnej daty nie mogę podać, ale powiedzmy, że od kilku miesięcy. Trudno wytłumaczyć dlaczego stało się, lecz właściwie po co to wyjaśniać, przecież nikomu nie szkodzę, nikt nie jest zaniepokojony. Niby prawda, a jednak jeśli wyjawię stan rzeczy można mieć mi za złe, można w ogóle zdziwić się, że obnażam głębię swojej psychiki.

Wróciłem do nałogu… Tak, trudno mi żyć bez zażywania tego, prawie codziennie muszę to mieć, bo głód dopada mnie w różnych momentach dnia lub wieczoru. Całe szczęście, że nie budzę się nocą i nie szukam tego. Czego?

Wszystko zaczęło się w dzieciństwie, a dopada mnie co jakiś czas. Na studiach były momenty z pogranicza satyry, bo podczas dłuższych przerw musiałem się w to zapatrzyć, koleżanki i koledzy śmiali się ze mnie, lecz ssanie wewnętrzne nie pozwoliło mi na skupienie uwagi podczas zajęć.

Obecnie także są momenty, kiedy dodaję gazu, muszę jak najszybciej znaleźć się w domu albo w sklepie, jeśli tego nie mam aktualnie. Staję się nerwowy, ręce wprawdzie nie trzęsą się, ale mogę stać się opryskliwy i niegrzeczny. Dopiero po skonsumowaniu odpowiedniej dawki humor wraca do normy.

Jaki nałóg mną zawładnął? Kiszona kapusta, zawsze ją uwielbiałem, zresztą wszystkie kiszone produkty uwielbiam. W rodzinnym domu zwykle było sporo kiszonej kapusty, ogórków, o mleku muszę wspomnieć. Kwaśne mleko piliśmy na kolację. Przedwczoraj zakisiłem kalafior, już kiedyś tak zrobiłem, nie pamiętam jego smaku, nie wiem jaki będzie efekt. Sprawdzę za kilka dni.