Zaznacz stronę




Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni, to stare i mądre powiedzenie. Chciałbym je zaktualizować po wieczorze wyborczym i całej takowej nocy. O całym wydarzeniu można mówić, że ten się śmieje, kto się śmieje o świcie. Stało się bowiem tak jak w bajce Mickiewicza: „Już był w ogródku, już witał się z gąską, kiedy skok robiąc wpadł w beczkę wkopaną…”. A może bardziej jak u Kochanowskiego, u którego we fraszce „O Doktorze Hiszpanie” tytułowy bohater kładł się trzeźwy a wstawał pijany. Morał jest tu taki, że nie należy się cieszyć zbytnio z sukcesu. Trzaskowski był prezydentem przez dwie godziny, niepotrzebnie się napinał z radości. Prezydentem został Nawrocki… ale się porobiło, a jeszcze może być bardziej ciekawie.