Przełamałem się. Nie żeby tak w rzeczywistości, fizycznie robiąc sobie przykrość upadając na śliskiej drodze. Przełamanie dotyczyło sfery psychicznej, odrzuciłem wszystkie ślady niechęci i wykonałem pierwszy krok w kierunku Bożego Narodzenia. Zrobiłem ciasto na pierniki i teraz dojrzewa sobie w lodówce.
Przepisów na pierniki jest mnóstwo, różnią się nieznacznie, ale zrobienie ciasta jest pierwszym etapem produkcji. Niektórzy mają szybki przepis, czyli kupują w konkretnych piekarniach. Dla mnie to byłaby profanacja rytuału, jaki powtarzam corocznie ku czci naszej Mamy. Ona przed każdymi świętami poświęcała mnóstwo czasu na przygotowanie posiłków i smakołyków dla dużej rodziny. Teraz nie ma powodów, żeby poświęcać się ekstremalnie, ale pierniki są dla mnie kultowe i będę je robił tak długo, jak będzie to możliwe.