Myślałem, że już do mnie to nie powróci, bo z dużą dozą lekkości odsunąłem tę czynność. Ten nałóg powinienem powiedzieć. Nie stało się tak i chyba dobrze, bo przynosi mi to wiele radości, o satysfakcji nie wspomnę.
A chodzi o pracę z szopkami. Od kilku dni, no może od tygodnia działam ze sznurkiem, igłą i nitką, ale dzisiaj poświęciłem więcej czasu na szycie. Konkretnie zrobiłem trochę elementów budynku, ale przede wszystkim mam kilka pierwszych postaci. Wprawdzie jest zrobionych kilkadziesiąt, bo zupełnie nie odstawiłem szycia przez ostatnie miesiące. One jednak nie pasują do koncepcji tego, co zamierzam wykonać…
Skąd ja to znam?! Zawsze tak jest, że muszę naprodukować więcej elementów, niż trzeba, bo rozmiary nie pasują do siebie. Właśnie w ten sposób robiąc jedną szopkę, praktycznie robię kilka.