Biało za oknem, czuje się zbliżające Boże Narodzenie. Wprawdzie przed nami jeszcze adwent, ale tak się dzieje w nowoczesnym świecie, że zaraz po Zaduszkach zaczyna się świąteczne szaleństwo. Ktoś powie, że w ten sposób zimowa radość znacznie się przedłuża. Mam inne na to spojrzenie, ta radość rozmywa się w czasie, człowiek pozbywa się uciechy w momencie kulminacyjnym.
Oczywiście, należy zacząć przygotowania, bo pierniki same się nie zrobią. Nie można ich piec tuż przed Wigilią, ale zdecydowanie wcześniej. Dzisiaj już myślałem świętach, o zrobieniu ciasta, bo powinno dojrzewać kilkanaście dni. Stare przepisy mówią, że nawet powinno leżakować cały rok. Bez przesady, z tymi terminami, ale jutro chyba coś wyprodukuję. Niech poleży w lodówce na odpowiednią porę, a wtedy dom zapełni się aromatem… byle nie spalenizną, a to też się zdarza.