Zaznacz stronę

Spotkałem pewną znajomą dzisiaj w Tarnowskich Górach, nie chcę nawet szepnąć jak mnie ta osoba nazwała. Ludzie, ja nie jestem…, ja tylko piszę coś. Poeci według dzisiejszych wymagań muszą cierpieć. Ja jakoś nie. Pewnie, że mnie boli to i owo, ale nie mam stanów zbliżonych do męczeństwa. Jeśli mam jakąś myśl, to przenoszę ją do komputera. Przykładowo taką jak ta poniżej, którą urealniłem w kilkanaście minut:

Teraźniejszość

Oszukać władcze moce przeznaczenia,

Popaść w diabelskie szpony wyobraźni,

Dać się ogłupić, że płaska jest Ziemia,

Żeby szaleńca despoty nie drażnić.

Za nic ludzkości mieć świętość dorobku,

Na chromosomach niewiedzę przenosić,

Twierdząc, że nasza planeta jest w środku,

A wszechświat krąży na jej boskiej osi.

Ktoś udowadnia, że nas lody grzeją,

A inny w krowie źródło zatracenia,

Ignorant nadał dziwny sens literom,

Żeby pokazać świat, którego nie ma.

Nagrodzą noblem w dziedzinie nieuctwa,

Lub za głośniejszą przekrętów pochwałę,

Ty się człowieku tylko dobrze ustaw

I w wegetację przemień życie całe.

Ktoś mocno pragnie byś ust nie otwierał,

Żebyś za pewnik przyjął pustą fikcję,

Apokalipsa odsłania się teraz,

A jego biznes niechaj słodko kwitnie.