Praca dała mi dzisiaj w kość. Nie jakąś nadzwyczajną trudnością, ale długi trwaniem, oczekiwaniem na rozwiązanie kilku spraw, które nie zależały ode mnie. Nie ma co roztrząsać problemu, bo… już go nie ma. Nawet specjalnie zmęczony nie jestem, ale pragnę jedynie spokoju, izolacji od codzienności. Dobrze zrobiłoby mi obejrzenie ciekawego filmu, najlepiej kryminału z lekką domieszką humoru. Z pewnością znajdę taki w internecie, on przeniesie moje myśli w sen o podobnym klimacie. Marzę o takim, chyba nie mam wygórowanych życzeń?