Wczoraj, to znaczy w piątek, przyjechaliśmy do Przemyśla. Przedtem realizowaliśmy plan pielgrzymkowy i nic nie wskazywało na to, że ja nie dosyć, że przyjadę, to jeszcze wyląduję… w szpitalu!
Zesłabłem w autokarze i wyglądało to poważnie. Ratownicy medyczni zawieźli mnie do szpitala. Nie było mi do śmiechu. Jestem teraz na przymusowych wczasach. Co będzie dalej, togo nie wiem.
Znaczy…. miękkie lądowanie było?
Choć z innego punktu widzenia…
No cóż, wracaj szybko.