Zaznacz stronę

Zaczęło się od tego, że postanowiliśmy wybrać się do kotów. Tak, do kotów, a nie do Kotów, go chociaż tę ładną miejscowość można lubić, to jednak nie mieliśmy żadnego konkretnego interesu, ani nawet mniej konkretnego, żeby tam właśnie jechać. Za to zobowiązani zostaliśmy do doglądania kotów w… Psarach, więc po obiedzie i po krótkiej sjeście wsiedliśmy do auta i dodałem gazu w kierunku na Częstochowę.

– Gdy będziemy wracać, to wstąpimy do tego nowego centrum handlowego, dzisiaj je otwarli – zaproponowała Agnieszka, a ja zgodziłem się, bo już taki jestem mimo tego, że przeczuwałem rezultat.

Koty w Psarach miały się dobrze, nieco trzeba było posprzątać w kuwetach, ale tragedii nie było. Nawet dosypanie pokarmu było zbyteczne, tylko Agnieszka odświeżyła poidła.

Potem ruszyliśmy w powrotną stronę z zamiarem zajrzenia do Smart Parku. Tuż po zjechaniu z Obwodnicy w ulicę Nakielską rzucił się w oczy widok niewyobrażalnej ilości samochodów na parkingu tegoż przybytku Merkurego i wszystkich innych wokół. Nawet nie próbowałem znaleźć miejsca do zaparkowania, było to bez sensu. Wolniutko zrobiliśmy rundę honorową i wraz z innymi autami daliśmy w długą. Żółwie tempo poruszania się pozwoliło na obserwację osób, które szczęśliwie wracały z zakupionymi towarami. Jedna pani niosła dwa pojemniki płynu do płukania tkanin, akurat taki widziałem dzisiaj w Biedronce, wcale nie musiałbym przepychać się do nowego sklepu w celu kupienia. Chciałem postukać się w czoło, ale zrozumiałem w porę, że i my pchaliśmy się w pozorne dobro marketu.