Zaznacz stronę

Zbliża się połowa września, a przede wszystkim jesień czai się ze swoimi atrybutami. Jedne są piękne dla oka, ale są również te nieprzyjemne dla ciała. Zrobiło się chłodniej, bardziej wilgotno. Dzisiaj popadało o poranku, bez parasola nie obeszło się. Z tym nie ma kłopotu, co najwyżej człowiek zmoknie, ale nie rozpuści się jak kostka cukru w herbacie.

Rozpuścić się nie musi, ale konsekwencje chłodu i wilgoci jakieś będą. Prawdę przedstawiając już są. O kilku dni boli mnie prawa noga, reumatyzm dla mnie nowiną nie jest. Wystarczy łyknąć środek przeciwbólowy i skutek jest. Jednak ja zawziąłem się i postanowiłem, że dopóki potrafię wytrzymać w cierpieniu, to tabletek nie tknę. Natomiast pogodziłem się ze starym, wypróbowanym sposobem. Włożyłem kasztany do kieszeni i znowu cudownie poskutkowało.

Dlatego nie psioczę na jesień, bo niby z jej powodu noga mnie bolała, ale z drugiej strony nie kto inny, a ta chłodna pora roku ofiarowuje tani i skuteczny lek. Swoją drogą, nie mam pojęcia na czym polega fenomen kasztanów.