Tym razem goście byli u nas. W Drugie Święto zjedliśmy obiad z rodzinką Szymona. Agnieszka zrobiła wspaniałe befsztyki z wołowej polędwicy. Przedtem rosół oczywiście przecież, bez niego święto traci na kulinarnej wartości. Wiem, dobrze wiem, że świętować to nie tylko objadać się smakołykami, przecież główna wartość tkwi w istocie duchowej. Jednak niecodzienność potraw wzmacnia atuty natury psychicznej.
Kończą się święta, ale nie okres Bożego Narodzenia, przed nami jeszcze szereg wspomnień z dzieciństwa Jezusa, ale także sylwestrowy wieczór i Nowy Rok. Kolejne dni przebiegać będą dziwnie, więcej uroczystości niż pracy. Może i dobrze, bo przez to życie staje się barwniejsze i nabiera podniosłego charakteru.
W wolnych chwilach piszę, kończę niedawne pomysły, a nowe zostawiam w formie szkicu. Przydadzą się na następny rok, a może jeszcze niejeden tekst wyląduje w dokumencie „Zakończone25”. Czasu trochę zostało, koniec grudnia bywa momentem natchnienia.