Jechaliśmy do Ptakowic na urodzinową ucztę Szymona, chwilę rozmawialiśmy o tym i owym. Wtedy Agnieszka wspomniała, że w Krakowie dzisiaj padał śnieg. Nic nienormalnego w tym nie jest, bo głęboka jesień potrafi zabielić środowisko. Ja także widziałem w internecie zdjęcia z Tatar pokrytych białym puchem.
Po powrocie zabrałem się do sporządzenia wpisu i… przeczytałem wspomnienie z 2024 roku. Równo rok temu napadało u nas śniegu i to sporo. Nie pamiętam dlaczego jechałem bardzo wcześnie do pracy (wszak był to piątek, a dzisiaj jest sobota i jechać nie musiałem), ale pisałem, że nie było żadnych ruchów pługów śnieżnych. Również rok temu zacząłem sezon garażowania, tak jak dzisiaj. Wpadam chyba w jakąś cykliczność życia, czyżbym na starość ustatkował się do tego stopnia, że nawet pogoda się powtarza z dokładnością do jednego dnia?