Zaznacz stronę

Wczorajszy dzień był męczący, ale niezwykle udany pod wieloma względami. Przede wszystkim duchowo, boć to przecież pielgrzymka. Poza tym poznawczo, ale w tym miejscu trzeba zacząć mówić o zmęczeniu, bo natłok wiadomości powodował większy mętlik w głowie, niż ich zapis w pamięci. Aspekt turystyczny pielgrzymki wszedł mocno w nogi. Mniej bolały od chodzenia, a znacznie więcej od stania. Widocznie nie mieliśmy dosyć całodziennego trudu skoro przed kolacją zeszliśmy w Loreto na polski cmentarz. Dłuższą chwilę zajęło szukanie grobu krewnego Wioli, który zginął w czasie II wojny, a było oficerem 2 Korpusu Polskiego generała Andersa. Po kolacji odbyliśmy spacer po nocnym Loreto, żeby nabrać jeszcze większego apetytu na sen.

Dzisiaj po śniadaniu jedziemy do Lanciano, które położone jest w Abruzji, w prowincji Chieti. Miasto słynie z cudu eucharystycznego. Pierwszy taki zaobserwowano w VIII, a kolejnych transsubstancjacji było 130. Uznawane są one przez Kościół Katolicki i Kościół Prawosławny. Są tu także relikwie Ciała i Krwi Chrystusa.

Następnie autokar pojedzie nadal po Abruzji do Manopello. W mieście tym jest sanktuarium Świętego Oblicza. Na tkaninie uwiecznione jest oblicze Jezusa Chrystusa uważane za odbicie Mesjasza na chuście św. Weroniki.

Dzień kończymy w San Giovanni Rotondo, zapewne bardzo zmęczeni padniemy do łóżek jak ścięte kłody.