Może to, co piszę jest głupie i bezsensowne. Może jest cieniem mojego istnienia, może. W tej sytuacji powinienem pójść na świeże powietrze, przemyśleć sens i poszukać nie byle jakiej pointy.
Jestem efektem mojego cienia,
Z mroku powstałem z nizin posadzki,
On głębię czerni losowo zmienia,
Staję się ciemny, i jak cień płaski.
Wyrwany z objęć refleksów światła,
Niby się ruszam w swobodnych gestach,
Bycie w przestrzeni sprawa niełatwa,
Lecz istnieć muszę, by życie przetrwać.
Cień stał się dla mnie także mentorem,
Wykłada mądrość, radzi w podszeptach,
A co wynika z tego jest chore,
Ma egzystencja staje się kiepska.