Czy może być coś bardziej nijakiego od dzisiejszego dnia? Niedziela bez konkretów, bez jakiegoś celu. Wprawdzie jeszcze się nie skończyła, ale ja wychodzę na skończonego lenia i uciekiniera przed wyrzutami sumienia.
Jesienna chandra? Coś jest w tym prawdy, koniec października nie nastraja najlepiej. Do tego przejście na czas zimowy, dzień się przetasował i trudno jest postawić dobrą wróżbę…
Dzień się przetasował, liście zaszumiały,
Dziś jesienny pasjans układa się kiepsko,
Słońca uśmiech z nieba chłodny jest i mały,
Taki beznadziejny w ciemny nastrój przeskok.
Za chwilę muszę wyjechać, do całej niechęci życiowej dopisuje się praca. Już tak jest w moim fachu, czasem to konieczne. Gdy wrócę, to może skończę, bo nieźle dobierają się wyrazy. Przynajmniej to.