Narzekanie jest uzewnętrznieniem niezadowolenia, frustracji, jest werbalizacją stanu patologicznego, który tkwi we wnętrzu człowieka. Patologia bywa różnego kalibru, dlatego też narzekanie posiada rozmaite natężenie.
W moim przypadku, o którym za moment wspomnę, nie powinienem używać czasownika „narzekać”. Ani nie czuję poczucia porażki, ani nie jest to problem, a raczej przedmiot, z którego nabyciem miewam kłopoty.
Są sytuacje w moim życiu, kiedy mógłbym bez przesady zeszlifować sobie nogi do kolan szukając w sklepach obuwniczych butów na moje stopy. Te wędrówki nie są uciążliwe, wiadomo bowiem, że podróże kształcą. Szkoda tylko, że nie potrafią wyczarować odpowiedniego kształtu buta dla mnie. Co ja od kilku tygodni przeżyłem z tego powodu! Powstałoby z pewnością przydługawe opowiadanie, ale podejrzewam, że ciekawe. Jestem na bieżąco z najnowszymi trendami mody obuwniczej. Wiem, co znajduje się na wielu półkach sklepowych, co warto kupić, bo jest wygodne, ładne i tanie. Tak! Wiem, ale do wczoraj nie wiedziałem, gdzie takowe buty kupić dla siebie. Wczorajszy dzień stał się finalnym w poszukiwaniach. Najciekawsze, że wcale nie planowałem wypadu do marketów. Sprawę załatwiłem mimochodem w sposób, jaki najbardziej mi odpowiada. Wszedłem, zobaczyłem, kupiłem.