Miałem zamiar napisać tekst songu do kolejnego programu scenicznego. Efekt okazał się mało ciekawy, nie chodzi o walory literackie, chociaż tu też można przyczepić się i wyśmiać. Przede wszystkim zatkało mnie na drugiej zwrotce, ale nie dałem za wygraną, brnąłem dalej i pogubiłem się w koncepcji, a chcąc sklecić pointę okazało się, że powstaje nowy drugi tekst. Też tego nie pociągnąłem dalej i doszedłem do prostego wniosku. Trzeba było dać sobie spokój, cóż bywają dni kiepskie i zupełnie do niczego. Dzisiaj był ten drugi rodzaj kompletnej bezradności.