Zaznacz stronę

Wyszedłem na chwilę do sklepu i zaraz poczułem zimno. Takie odstraszające amatora chodzenia, nawet blisko, nawet tylko do sklepu. Zimno wieczorne, ciemne, pochmurne, bez Księżyca. Nie, on gdzieś jest ponad Ziemią, ale widocznie i jemu było zimno, bo przykrył się chmurami.

Takie sobie poetyckie (można się nie zgadać!) dywagacje na temat wyjścia do sklepu, ale jakoś trzeba się ogrzać po powrocie. Piję ciepłą herbatkę i fizycznie chłodu nie czuję, ale zimny, złośliwy, a do tego wilgotny wiatr wywiał mi ciepłe myśli spod czaszki. Widocznie coś mi je wywiało wcześniej, bo ubrałem się jak na wrześniowy spacer.