Zaznacz stronę

Stary rok już spakowany, pozbierał swoje śmieci do worka, a pozostawił wszystko co dobre. Trzeba zapomnieć o troskach minionych miesięcy, jutro zacznie się 2025 rok. Ten początek, znaczy się to jutro już jest blisko, już puka do drzwi. Może mniej do drzwi, a bardziej w atmosferę. Słychać wystrzały petard, dziwię się, bo Nowego Roku jeszcze nie ma, a huki wskazują, że ktoś ma przestawiony zegar albo zepsuty i teraz oznajmia północ.

Po dobrej i obfitej kolacji sylwestrowej siedzimy z Agnieszką i oczekujemy momentu otwarcia szampana. Dzień spędziliśmy relaksując się, co nie znaczy, że leniwie. Wspólny spacer zakupowy, potem ja spalałem kalorie na średnich dystansach marszowych. Założyliśmy sobie spokój, zdystansowanie od najdrobniejszych trosk. Udało się i to tym mocniej, że przed południem załatwione zostały sprawy naganiające złe myśli.

W aurze spokoju czekamy na moment wybicia godziny 00:00. Nie liczę na cudowną odmianę, nigdy nie miałem płonnych nadziei, że wraz z nowym kalendarzem spłynie na mnie obfitość dobra. Jakość życie nie zależy od dat, ale od nas samych.