Ważna data w rodzinie, bo przed laty urodziła się Mama, a po latach Hanka, czyli moja czwarta z kolei siostra. Nie jest z kolei, tylko z Mazur, bo tam mieszka już dosyć długo. Rzec można, że od Wilczego Szańca dzieli ją rzut beretem. Mieliśmy nawet jechać tam świętować jej urodziny, ale odłożyliśmy eskapadę na długą majówkę.
Dzwoniłem do Hanki dzisiaj i sama powiedziała, że dobrze się stało, bo mają paskudną pogodę. My mieliśmy lepszą, było wprawdzie słonecznie, ale chłodek niezgorszy. Zwłaszcza dla takich śmiałków jak ja, którzy cienko ubrani idą na cmentarz pomodlić się nad grobem rodzicielki.