Zaznacz stronę

Piszę, pracuję intensywnie, ale jak zawsze wydaje mi się, że zbyt mało się przykładam. No trudno, taki już mam charakter. Zaplanowałem skończyć opowiadanie na koniec października, więc terminu nie zaniedbam. Dzień przed Wszystkimi Świętymi utwór będzie skończony.

Teraz wieczorem chciałbym w ramach odskoczni napisać kawałek zupełnie oderwany od wiodącego tematu. Nie mam pewności, czy stać mnie na taki wysiłek.

Mój czas – blues

Dogoniłem czas,

Ukrył się pod szafą.

Jak tam cwaniak wlazł,

Dam mu w skórę za to!

Mówię – draniu chodź,

Bo będziesz żałował,

Poznasz moją moc

W rękach oraz w słowach.

Lecz on szczerzy kły,

Jak pies wściekły warczy,

Jeśli taki zły,

Jak mogę go skarcić?

Wnet mu braknie sił,

Poczekam, popatrzę,

Bym nadal z nim żył,

Sięgnę pogrzebaczem.

Oj, jakie to głupawe, ale na to tylko mnie stać po pracowitej sobocie.