Zaznacz stronę

Siadłem i napisałem. Taką jesienną bzdurę o październiku, tak na początek. Cały czas coś piszę, a są to raczej ciężkie i skomplikowane teksty, więc dla relaksu wymyśliłem to:

Pierwszy października

Przez ucho igielne w chmurach

Spoziera na mnie październik

Co nieco cierpnie mi skóra,

Bo gdzieś zapodział się grzejnik.

Ten który jeszcze przez wrzesień,

Na nieboskłonie promieniał,

A teraz nastała jesień,

Darmowych kalorii nie mam.

Drzewa jak wielkie kropidła,

Strząsają krople z listowia,

Pogoda całkiem mi zbrzydła,

Bo wicher także mnie owiał.

Za moment liście pożółkną,

A potem opadną rude,

Zrobi się zimno i smutno,

Tak będzie i nie mam złudzeń.