Dzisiaj dwie okazje do świętowania, ale tylko w myślach, bo inaczej nie da rady. Pierwsza, taka rodzinna, to urodziny mojej siostry trzeciej w kolejności. Przed chwilą, czyli o 21:30, zadzwoniłem do niej z życzeniami. Odwiedzić jej nie mogłem tak ot sobie, bo mieszka w Hamburgu. Okazało się, że jest właśnie z mężem w operze na jakimś super spektaklu. Nieźle sobie wymyśliła świętowanie urodzin.
Druga okazja pewnie możliwa do biesiadowania, ale z kim? Dzień Podchorążego, czyli 194 rocznica wybuchu Powstania Listopadowego. Czasy mojej aktywności wojskowej dawno minęły, koledzy z WSOSK w Poznaniu rozrzuceni po Polsce albo może nawet poza granicami. Ci z jednostki tarnogórskiej też w rozsypce, nie ma z kim celebrować święta.
W takich niesprzyjających okolicznościach trzeba się położyć spać, bo jutro, za kilka godzin wyruszmy.