Zaznacz stronę

Czwarta rocznica śmierci Jadwigi, dopiero teraz sobie przypomniałem, bo przeczytałem wpis z ubiegłego roku. Nie zapominam najbliższych, którzy odeszli, ale ulatują mi daty.

Zawsze miałem problem z zapamiętaniem cyferek. Nie przywiązywałem większej wagi do konkretnych liczb, matematykę lubię jako naukę wyobraźni, nie rachunków. Wczoraj zaczęty tekst dokończyłem. Taki sobie, nie będę go przytaczał… A właściwie dlaczego nie?

Harmonogram dnia

Poranki łzami wypłukane,

Modlitwy przerwane bez „amen”,

Przez dzień cały jedynie spowiedź

Po próbach chodzenia na głowie…

Łykanie oddechów zbyt cierpkich,

I głosem mówienie uległym,

Bo usta skrzywione przez nerwy,

Rzęsami widnokrąg chcąc przegryźć.

Obroty wśród ciał obco dziwnych,

Zapachy lecące od piwnic,

Zakręty na ukos mijane,

Bóg zapłać za hałas i zamęt.

Łyk kawy, bo reszta wylana,

Te same przygody od rana.

Pytanie, jak człowiek się miewa?…

W marzeniach się chce z nudów ziewać.