Zaznacz stronę

Smętnie, buro i ponuro! Taki jest obraz niedzieli. Szarość za oknem udziela się psychice. Ogólnie rzec można – marazm kompletny. Powinienem szarpnąć pisanie, bo aura taka powinna sprzyjać siłom twórczym, ale nic z tego. Mózgowie działa jakoś niemrawo.

Do tego, żeby był komplet minusów życiowych, wczoraj na siłowni chyba szarpnąłem jakiś ciężar zbyt pewny siebie, co skutkuje teraz bólem prawej ręki. Nie jest to boleść mocna, ale dotkliwa przez to, że przy każdym ruchu daje o sobie znać. Podejrzewam, że może to nie być kontuzja, ale reumatyzm. Jak zwał, tak zwał, ale czasu mi nie uprzyjemnia.

No cóż, nie każda niedziela musi być radosna, pogodna i bez dolegliwości. Jutro zapewne będzie lepiej i bardziej optymistycznie.