Kiedyś dawno, dawno temu (zabrzmiało jak w baśni, ale to prawda wyjęta z mojego życiorysu) pracowałem z człowiekiem, który niezbyt lotny, ale miał swoją filozofię życiową. Mawiał tak:
– Jak ci nie idzie, to poczekaj.
Dzisiaj cały czas siedzę i coś piszę. Gdy mi nie wychodzi, to czekam chwilkę na przykład pijąc herbatę. Potem wracam do komputera i z rozjaśnionym mózgiem piszę dalej.
Ten osobnik, z którym pracowałem potrafił stać pół dniówki i nic nie robić. Zazdroszczę mu cierpliwości do dzisiaj.