Zaznacz stronę

Nie jest mi dane oderwać się od szopek. Co chwila coś się dzieje, pozytywne zamieszanie jedno po drugim. Dzisiaj umówiłem się na kolejny udział w programie telewizyjnym, miłe to i chwalebne, a zarazem wielkie zaskoczenie. Byłem przekonany, że temat już się wyczerpał, że sezon świątecznych rozmów o tradycji, o twórczości minął. Otóż źle mi się wydawało… to znaczy błędnie myślałem, co na dobre wyszło.

Z wolna, ale jednak wracam do większej aktywności fizycznej. Konkretnie wracam do Parku Repeckiego. Bez brawury, z pewnym umiarem, ale myślę, że skutecznie dla zdrowia. Nie muszę przecież narzucać sobie nie wiadomo jakich ryzykownych wyczynów. Powinno mi wyjść na dobre, a nie wpakować w kłopoty zdrowotne.

Jutro powinienem zakończyć papranie się w statystykach rocznych. Nie jest konieczny aż taki pośpiech, ale chcę sprawę mieć z głowy, bo siedzi mi to w mózgu i nie daje spokoju. Zapewne na dobre mi wyjdzie pozbycie się szkopułu przed weekendem.