Tak, drgnęło. Nie było trzęsienia Ziemi, nie powstały nowe góry w naszej okolicy. Drgnęło we mnie. Dwa miesiące czekałem na wymyślenie koncepcji nowego oratorium, miotałem się jak mucha w latarce. Cóż z tego, że powstawały songi, że mam zapisane pomysły kolejnych. Nie było motywu przewodniego.
Stwierdziłem, że drgnęło, bo koncepcja przyszła nagle jak iskra zapalna. Nie wiem, czy będzie akceptowalna przez zamawiającego, ale dla mnie drgnięcie natchnienia stało się impulsem do kontynuacji w konkretnym kierunku.