Zaznacz stronę

Zwyciężyła idea, która nie zawsze jest moją przewodniczką. Przyznaję się szczerze, nie wstydzę się, bo ta szczerość dotyczy większości ludzi. Trzeba pracować nie patrząc na trudności. Męczę się z pewną tarnogórską budowlą, która ma być tłem szopki. Już kilka razy chciałem strzelić tym do kąta w diabły. Rozsądek podpowiadał, żeby nie korzystać z diabłów i odkładałem decyzję. Poza tym wszystkie kąty w pracowni mam zajęte i sznurkowa budowla nie zmieściłaby się.

Oczywiście, że nie skończyłem pracy, ale wybrnąłem z największego znaku zapytania, z najpaskudniejszych wizji. Okazało się, że nie jestem największym niedorajdą, przede wszystkim pokonałem trudności i mogę dzisiaj mówić o jakimś sukcesiku. Mniemam, że w tym tygodniu budowla będzie w stanie surowym, czyli zacznie się wykończenie fasady i robienie dekoracyjnych detali.

Jaki będzie efekt końcowy? Zobaczymy…