Skończyłem szopkę, jedną z większych. Mogę sobie pozwolić na pisanie takich głupstw:
Usta…
Mniej słów, a mimiki więcej,
Mogę to za szepty uznać
I niechęcią nazwać nie chcę.
Oczy…
One mówią sporo raczej,
Niczym wystrzelony pocisk
Wielorakich celnych znaczeń.
Szopkę skończyłem, ale tego tekstu nie. Podejrzewam, że nawet jutro nie skończę, wszak będzie niedziela, wysilać się nie wolno.