Łatwo jest powiedzieć:
– Napisz coś o… – przerywam przytoczony fragmencik rozmowy, bo nie jest istotne o co chodzi. Ważne natomiast jest, że ja zostawiam całą robotę inną i zaczynam pisać.
W niecałą godzinę mam pełny tekst. A piszę o tym, bo niedawno miałem wątpliwości, czy jeszcze potrafię coś sklecić prozą. Potrafię, ale nie mam pewności, że wartość tego jest zgodna z oczekiwaniem zamawiającej osoby.