Dawno nie napisałem czegoś od siebie, czegoś bez zamówienia. Dlatego cieszę się naskrobanym tekstem, którego sens jest być może trudny do zrozumienia.
Mgła
Za oknem miasto samolubne
Ubite w mroku popielatym,
Może go wicher nieco skubnie,
Zarys wyłzawi z mglistej waty,
Patrzę na obraz rozmazany,
Nie wiem, czy robić coś, czy kisnąć
W mieście pogodą zakazanym,
Z depresją snuję mglistą przyszłość.
Rzucam oddechu pocałunek,
Pokrywam parą szyby taflę,
Po niej zdrętwiałym palcem sunę,
Żeby mgłę rozweselić kwiatkiem.
Smutno jest w mglistych trwać przestworzach,
Myślami niczym czapla brodzić,
One są czułe jak mimoza,
A z pary kwiat się nie narodzi.
Dlaczego trudny? Bo sam nie wiem o co mi chodzi.