Zaznacz stronę

Trochę marzą mi się klimaty kabaretowe, takie jak dawniej. Trochę ironii, trochę liryki i szczypta turpizmu. Wyssałem z siebie zwrotkę następującą:

Nad ranem powstajesz z łóżka grobu,

Dziwne, że jeszcze szlag cię nie trafił

Na oczach szklą się resztki nałogu,

Sufit z ironią w górze się gapi.

Może dopiszę coś jeszcze dzisiaj, a z pewnością jutro.