Coś we mnie zaskoczyło, ruszyły się jakieś trybiki od dawna nieruchome. Siadam przed laptopem, spoglądam na niezapisany ekran, a potem wyklepuję strofy tekstu. Bez zamówienia, bez konieczności zdążenia w terminie. Być może nie ma to konkretnej wartości, sensu także niewiele, ot takie sobie wprawki poprawiające statystykę twórczą.
Ślepcy
Oślepli z nienawiści
I kroczą po omacku
Do ofiar przyszłych wyścig
Wzbudzając grozy nastrój.
Ciemność ich ogarnęła
Jak nocy zimny oddech,
W myślach szalony nieład
Bez barwy i ozdobień.
A w uszach dudni werbel,
Do rytmu dążeń krwawych
Wojennych zniszczeń przebieg,
Erupcja wilczej lawy.
Tym ślepcom się wydaję,
Że naprzód idą w mroku,
Lecz wytną się nawzajem,
Bo wroga nie ma wokół.
Nienawiść im doradza,
Gdzie strzelić, gdzie uderzyć,
Także oślepła władza
Do samej siebie mierzy.