Zaznacz stronę

Pewne spotkanie i rozmowy na temat utopców spowodowały, że sięgnąłem do dawnych zapisków z różnych programów. Oto jeden z nich:

Utopcowa dieta

Żony utopców są wspaniałymi kucharkami. Frycek, jeden z utopieców mieszkających w Dramie ma swoją siedzibę u wylotu sztolni „Fryderyk”. Całe wieki już tam bytuje wraz z rodziną i pilnuje, żeby skarbnik nie wyszedł na powierzchnię. Opisuję to w opowiadaniu pt.: „Utopiec i Skarbnik”, które pochodzi z książki „Utopce Doliny Dramy”. Poza perypetiami obu tytułowych bohaterów jest tam fragment dotyczący kuchni wodnych demonów.

…Frycek bacznie wpatrywał się w wylot sztolni, a drugim okiem łypał na żonę, która gotowała obiad. Panierowała łopianowe kotlety na mrowisku, a zapach leśnej zupy aromatyzowanej czosnkiem niedźwiedzim doprowadzał do obłędu jego apetyt. Kucharska magia poprzedzająca posiłek stanowi najlepszą przyprawę. Utopiec nigdy nie grymasił przy jedzeniu, uważał żonę za najlepszą kucharkę w świecie demonów…”

Zastanowić się należy, co żona utopca z panierowanymi liśćmi robiła, wszak utopce niezbyt lubią obecność ognia. Odpowiedź jest prosta, takie danie jedzą surowe. Utopce należą do półdemonów, czyli mają formę materialną i jej nie mają. Podobne są do ludzi, ale tylko z wierzchu, bo w środku są puste. Połykają liść, a wtedy mrówki rozchodzą się po całym organizmie. Po jakimś czasie koncentrują się w głowie, którą zaczynają uważać za swoje mrowisko i w ten sposób tworzą szarą substancję utopcowego mózgu. W ten to prosty, kulinarny sposób żony utopców wpływają na ich samopoczucie. Czyż nie dzieje się tak podobnie w świecie ludzi. Wszak mówimy: przez żołądek do serca. Różnica jest taka, że utopcowa kuchnia dociera do głowy, a ludzka do brzucha. Wniosek sam się nasuwa taki, że mężczyźni najczęściej myślą żołądkiem.