Zaznacz stronę

Narobiłem trochę zamieszania wczorajszym tekstem. No cóż… Mogę jedynie dodać do opisu śmierci, że mnie to nie dotyczyło. Jeszcze żyję, śmierć zagląda do oczu każdemu, kto się urodził. Koledze, który nieco zaniepokoił się treścią, wytłumaczyłem, że literat pisze nie zawsze kronikę swoich uczuć, odczuć, nastrojów. Muza jest potrzebna jak koniowi ostroga, ale często do głowy wpadnie moty, który swobodnie rozwija się w formę utworu.

Kilka dni temu napisałem jedną zwrotkę, a dzisiaj drugą takiego tekstu:

W poszukiwaniu siebie,

Dokąd się udać nie wiem.

Żaden anielski palec

Nie chce pokazać wcale.

Wolny jak dym z komina,

Podmuchy wiatru mijam,

Wznoszę się, by za chwilę

Do dachu brzuchem przylec.

Wcale nie jestem pewien, czy dokończę go dzisiaj, ba! Nawet nie zaręczę, że cały powstanie. Myśli gonią w innym kierunku, konieczność zajęcia się ważnymi sprawami oddalają pointę w nieskończoność. To ma też swoją wartość, brak zakończenia nie stała się porażką. Doszło do odroczenia zakończenia.

Jutro ważny dzień… każdy jest ważny! Tak, ale zaczęte rozmowy o realizacji nowego programu dadzą chyba jakiś efekt.