Zaznacz stronę

Szczególna dzisiaj okazja – dzień pracoholika. Są tacy, którzy mi właśnie przypisują tę patologię.

No, właśnie! Czy jest to dobry sposób na życie, czy patologiczny stan trwania w stałym napięciu i konieczności robienia czegoś? Odpowiedź nie jest prosta, bo granica między chorobliwym wykonywaniem czynności, a obowiązkowością jest bardzo wąska. Do tego dochodzą aspekty, które pracoholizm stawiają w różnym świetle.

Narzucanie sobie obowiązków nie do wykonania albo ich byle jaka realizacja powodują kaskadowe następstwa. Wyrzuty sumienia są źródłem dalszego wysiłku, a ten wcale nie musi dobrze wpływać na jakość realizacji.

Gorzej jeszcze wygląda pracoholizm narzucany przez pracodawcę lub siłę nadrzędną różnej proweniencji. Zwierzchnik potrafi zmusić do zachowań idących w kierunku wyczerpania fizycznego, a co gorsze – psychicznego.

Nie ciągnę dalej tematu, bo najważniejsza jest pointa moich rozważań. Trzeba tak pracować, żeby całość działania przynosił satysfakcję.