Zaznacz stronę

Choinka stoi, jest jeszcze nie ubrana, ale światełka ma powieszone. Postęp jest w przygotowaniu do świąt. Zmobilizowałem się, bo i tak nikt tego za mnie nie zrobi. Agnieszka jutro udekoruje ją, ale osadzenie w stojaku, pionizowanie i ulokowanie w wyznaczonym miejscu, to moja sprawa. Dzisiaj nawet powiesiłem lampki, bo świerk ma igły, które kolą. Dlatego…

– Jeśli kupiłeś świerk, to musisz mi pomóc, bo ja rąk nie włożę między igły – oświadczono mi i bez sprzeciwu przyjąłem zadanie do wykonania.

Faktycznie, trochę namęczyłem się, ale było warto. Leśna księżniczka jest gotowa do umilania Bożego Narodzenia.

Uszka do barszczu też są zrobione. Agnieszka ulepiła tego wielką ilość, ja nieco pomogłem. Przyznaję, że nie mam ani cierpliwości, ani umiejętności do tego typu wyrobów. Pomóc mogę, ale pierwsze skrzypce zawsze będzie grać kobieca ręka. Postęp jest to kolejny i można się tylko cieszyć, bo uszka są pracochłonne i potrafią zanudzić człowieka na amen. Inaczej jest przy konsumpcji, nikt się nie nudzi i uszka z barszczem znikają szybko.

Staszek zrobił wielkie postępy w pisaniu i czytaniu. Sam się nauczył. Efekt jest taki, że prowadzimy korespondencję przy pomocy messengera. Pewnie, że robi błędy, ale i ważne, że potrafi formułować pisemnie myśli.