Zaznacz stronę

Krótki wypad do parku, takie przedwieczorne kroki w kierunku zdrowia. Pogoda akurat do szybkiego marszu, bo ani ciepło, ani zimno.

W pewnym momencie patrzę, a między drzewami biegnie sobie pies. Niby nic nadzwyczajnego, przecież z psami przyjeżdżają do Rept. Pies był sporych rozmiarów, a do tego bez właściciela. Myślałem, że za moment zobaczę też człowieka…

Nie zobaczyłem, bo to nie był pies, ale sarna. Miałem zamiar zrobić zdjęcie, ale ona była szybsza. Zwiała i rozmyła się z tłem.