Zaznacz stronę

Za oknem mgliście i ponuro. Całkiem nie taki styczeń, do którego historia mnie przyzwyczaiła. Być może, a nawet pewny jestem, że jeszcze przyjdą mroźne i śnieżne dni, ale tymczasem zima jakaś dziwna się zrobiła.

W mieszkaniu ciepło, aż za ciepło momentami, bo nowy piec funkcjonuje w piwnicy znakomicie. Ważne jest, że nie jestem zmuszony doglądać palenia, groszek sam sunie do paleniska. Teraz dopiero widzę, jak jest wygoda. Nie chodziło z dawnym piecem o konieczność dokładania węgla. Najgorsze było czyszczenie paleniska, tumany kurzu pchały się do układu oddechowego. Skutkiem tego czułem stałe drapanie w nocie i gardle.

Opisane warunki środowiskowe powinny skłaniać do pracy twórczej… Przyznam się szczerze, nie chce mi się. Mniej dotkliwe są wyrzuty sumienia, niż rozpacz po przeczytaniu własnego, kompletnego kiczu. Żadnych konkretnych postanowień noworocznych nie robię, chcę jedynie w działaniu wpoić sobie sugestię nie przepracowywania się. Nic na siłę! O, to jest dobre hasło w bieżącym roku.