Zaznacz stronę

Odwiedziny

Przyjdzie, drzwi otworzy brutalnie

Albo przez okno uchylone,

Powiewem napełni sypialnię,

Więźniem jego będziesz za moment.

A może usiądzie jak motyl,

Na ustach kwitnących oddechem,

Poczujesz jego subtelny dotyk,

Następnie jakąś dziwną niechęć…

Niechęć do tego, co minione,

Szybkie liczenie – za i przeciw,

Tych z masłem oraz postnych kromek,

Wędrówki w Słońcu i zamieci.

Któż tak odwiedza cię znienacka?…

W pustej pamięci szybko grzebiesz,

Lecz już nie dotrze smutna racja,

Że właśnie przyszedł czas na ciebie.