Zaznacz stronę

Niedawno przecież, bo 18 grudnia zamieściłem tekst pt.: „Przedświąteczna żałość”. Napisałem go pod wpływem ujrzenia pogrzebu w Radzionkowie Rojcy. Nie przypuszczałem, a podejrzewam, że nie tylko ja… ba! Jestem pewien, że nikomu do głowy nie przyszłoby, że może się wydarzyć przed świętami coś, co popsuje nastrój środowiska twórczego Tarnowskich Gór i nie tylko.

Kiedy dowiedziałem się o śmierci Mirka Ogińskiego myślałem, że docierają do mnie niewiarygodne wieści. A jednak. Niepowetowana strata dla środowiska twórczego, dla mnie osobiście jak najbardziej. On przecież ilustrował kilka książek napisanych przeze mnie. Trzeba powiedzieć, że były to nasze książki, bo bogactwo rycin podnosiło wartość tekstu. Jego ręka uatrakcyjniała wygląd książki i działała na wyobraźnię.

Co tu więcej dodać? Modlitwę jedynie za niego.